Youngtimer – hit czy kit?

Klasyka w postaci youngtimerów wraca do łask. Ostatnio na rynku samochodów używanych obserwuje się wzrost cen modeli z lat 80 i 90, co jest odzwierciedleniem wzrostu zainteresowania. Marzeniem wielu kierowców jest Fiat 125 p, nie nowiutkie Ferrari.

Youngtimer jako inwestycja

Kupię teraz, póki ceny są jeszcze niskie, a sprzedam później, drożej – tak myśli wielu zapaleńców. Jednak w rzeczywistości nie jest to zbyt dobre posunięcie. Przynajmniej nie pod względem finansowym. Oczywiście wiele modeli youngtimerów można jeszcze kupić tanio, ale najczęściej są to po prostu graty. Kupując takie auto trzeba się liczyć z tym, że będzie trzeba włożyć w nie niemałe pieniądze. Do tego dostanie niektórych części nie jest takie proste. Czasami trzeba się porządnie namęczyć, by znaleźć odpowiedni element, który często jest i tak z drugiej ręki. A jak się takim samochodem jeździ? Tak naprawdę większość czasu się je naprawia i szuka części. Samego jeżdżenia jest więc niewiele. Natomiast kupienie youngtimera w naprawdę dobrym stanie już teraz nie jest tanie. A i o takie auto trzeba dbać.

Youngtimery jako biznes

A więc na posiadaniu youngtimera nie da się zarobić? Oczywiście, że się da. Nie jest to jednak takie proste. Taki biznes wymaga czegoś więcej niż kupienie tanio i sprzedanie drożej. Trzeba mieć pomysł. Najprostszym z nich jest kupienie np. Fiata 125 p, doprowadzenie go do odpowiedniego stanu technicznego oraz wizualnego i wypożyczanie na wesela. Można także mieć kolekcję samochodów z PRL-u i organizować pokazy, wypożyczać do muzeów oraz filmów.

Youngtimery jako hobby

Patrząc realnie, najczęściej posiadanie youngtimera jest po prostu hobby. Jeśli ktoś marzy o jeżdżeniu właśnie takim samochodem, to nic nie stoi na przeszkodzie. Może oprócz pieniędzy, bo żeby móc jeździć trzeba najpierw doprowadzić auto do kultury i stale o nie dbać. To oczywiście kosztuje, często nie mniej niż nowy samochód i jego utrzymanie. Dodatkowo przy youngtimerze czasami będzie trzeba się namęczyć ze zdobyciem części, ale za to większość napraw można zrobić samemu.